Středa 24. května 1933

Rząd obiecywał ludowi śląskiemu złote góry, aby się nie orj entował na Warszawę i obrócił się gębą do Pragi, obiecywał mu równocenne obywatelstwo ludu śląskiego z Czechami, Morawanami, Słowak ami itd. Nawet sam prezydent Masaryk, kiedy była delegacja z Kożdoniem w Pradze, dnia 29. kwietnia 1920, razem s Tusarem przyrzekł Ślązakom świecie: "Vy nejen že se nemusíte bát o svá práva, která jste měli za Rakouska, ale naopak vám Šlonzakům" - pan president Masaryk totiž užil zrovna toho slova autochtonního "vám Šlonzakům bude dáno ješté víc." A oni dali. Wzięli nie tylko stare austrjackie prawa, a zamiast tego dali głód, pendrek i więzienie. Obiecywali ziemię, agrarną reformę, ale Ślązacy dostali tylko 1/4 część tej ziemi a 3/4 otrzymali obcy ludzie, którzy nie wiedzą, czy ziemiaki się sadzą, czy sieją, którzy przyszli jako zwykli wyzyskiwacze i pasożyty, darmozjady i pasibrzuchy. Lud śląski nie dostał nic i teraz kraina kwitnąca kiedyś przemysłem, miodem i mlekiem opływająca, ziemia, która ma huty, kopalnie, wogóle cały przemysł w wysokim stopniu rozwoju, cierpi dzisiaj głód, że aż straszno się popatrzyć. Pan poseł David, który niedawno był w Dolnej Suchej na zgromadzeniu swych wyborców - podobał mi się jego referat - jeśli jest człowiekiem dobrego sumienia, musi przyznać, że tam panuje straszny głód górników, jak narodowych socjalistów, tak członków "Národního sdružení". Górnicy nie mają co jeść dlatego, że mają 1-2 szychty na tydzień, wobec czego każdy robotnik, czy narodowy socjalista, socjał-demokrata, czy komunista, mają dość tej biedy, tego głodu i łacza się w jednolity front do boju przeciw burżuazji, przeciw cudzym obywatelom, panom Laryszom, Gutmanom i Rotszyldom. Ale kiedy jest strajk jakiś, bój śląskich lub czeskich górników, którzy bronili na kresach granicy państwa przed napadem Piłsudskiego, przeciw tym czeskim górnikom, którzy w strajku bronią swego chleba i swych rodzin, posyła czeskosłowacki rząd nie chleb, nie mleko, ale pendrek, kolbę, sąd i głód.

Robotnicy na Śląsku nie mają prawa bronić się na zebraniach lub strajkiem, bo jeżeli komuniści ogłoszą zgromadzenie, policja w Ostrawie i Karwinnej pyta się w pierwszym rzędzie zawodniego na jamie, albo inżyniera służącego, czy pozwolą, aby się zgromadzenie odbyło. "Ne, to je rušení klidu a pořádku" i zaraz potem na dyktat sprawy zawodu policja zakazuje czeskim górnikom zgromadzenie. To wywołuje ogromne oburzenie, ludzie się rewoltują, dlatego też jest wyjątkowa ustawa kagańcowa, kłódka na gębę, skrępowana osobista wolność i swoboda robotników, albowiem w republice Czeskosłowackiej nie wolno górnikom ani się bronić.

Nawet w takich wypadkach bolesnej tragedji, kiedy górnicy czescy i polscy na Śląsku (Jan Karol, Sucha) muszą iść pod ziemię i tam w jamie głęboko 600 m pod ziemią muszą głodówką ratować swe egzystencje i swoje dzieci przed głodem, tam, gdzie ci biedacy walcza przy pomocy głodówki jako prawdziwi męczennicy, nawet tam na nie czyha pomsta i złość burżuazji. Krwawe martyrjum tych biedaków nie może wzruszyć sumienia naganiaczy kapitału. Kiedy w Suchej po 38godzinnej głodówce wymęczeni robotnicy, stargani na nerwach wyjechali wreszcie na powierzchnię, nie czekali na nich panowie z chlebem i solą, ale czekali na nich zaraz, jak tylko wyszli ze szachty, 3 policyjni komisarze, 16 żandarmów, skuli ich i omdlałych prowadzili do Ostrawy. Przy tem dół Sucha był znany za plebiscytu, albowiem wystawił bojówkę i bronił granic czeskosłowackich, a dziś od własnego narodu nie może nic dostać, broni się głodówką. Robotnicy nie chcą kraść, zabijać, wierząc, że może głodówką poruszą waszemi nerwami, waszem sercem, jeśli go macie. Ale wszystko nadarmo. Całe martyrjum górników, ich głodówka pod szachtą nie znaczyła nic wobec martwej litery, wobec stanowiska kapitalistów i ich sług, inżyniera i zawodniego. W rewirze dobrze widać rewoltę, jaką wywołuje wasze postępowanie u tych najbardziej patrjotycznych czeskich górników. Tam niema innego argumentu, panie docencie Stránský, tylko jeden: zniszczyć wszelki odpór, odebrać mandaty a resztę niezadowolonych zamknąć.

Nie w lepszem położeniu niż aktywni górnicy znajdują się prowizjoniści. Stary chłop, który jeszcze z czasów Austrji ma prawo na mieszkanie, prowizję, musi za tych 200 do 300 Kč teraz utrzymywać rodzinę, bezrobotną siostrę, zięcia, dzieci, wnuczki, wskutek szalonej nagonki, [ ] działalności urzędów, które się nie wstydzą starego prowizjonistę wygnać z dziećmi i wnukami pod eskortą 20-30 żandarmów z mieszkania, jest zmuszony wyprowadzić się na deszcz, mróz i głód. Jasna rzecz, że to wywołuje oburzenie i rewoltę.

Nie lepiej to jest teraz u kolejarzy. Między kolejarzami nie mamy wogóle żadnego naszego człowieka. To są w większości ludzie Brodeckich, Bergmannów, albo jeszcze innych panów dalej na prawo. Ci ludzie posyłają swoje dzieci z polskich szkół do czeskich, z niemieckich do czeskich, aby utrzymali swoją egzystencję, nawet doma starają się mówić między sobą po czesku. Jeśli przyjdzie jakaś urzędowa osoba i przyniesie urzędowy akt, czy list, taki chłop zaraz zaczyna mówić do swej żony po czesku. (Výkřiky komunistických poslanců. - Místopředseda Zierhut zvoní.) To jest najlepszy dowód, że ci ludzie ze strachu się przystosowali do obecnych stosunków, i że są rzeczywiście "najlepszym elementem" państwowo twórczym. Teraz ci ludzie w 13 roku istnienia republiki, jak to widzimy na wypadkach w Boguminie, Trzyńcu, Karwinnej, Suchej itd. są definitywnie przedwcześnie wyganiani ze swych posad pod różnemi pretekstami i z szykanami.

Rolnik sląski ma się tak samo. (Výkřiky posl. Klimenta.) Sprawa przynależności panstwowej jest jedną z największych plag, która dręczy miejscową ludnosc sląską. Towarysz poseł Kliment zna to doskonale, wie, że są to ludzie, którzy faktycznie na Śląsku się urodzili, którym w czasie plebiscytu obiecywano prawo obywatelstwa ipso iure. Teraz więcej niż 10.000 prawdziwych, rdzennych, autochtonnych Ślązaków, którzy w Polsce nigdy nie byli, jest bez obywatelstwa czeskosłowackiego. Wielu z nich biegem 3 tygodni musiało spakować swoje manatki i iść do Polski. Musieli się stamtąd wrócić, ponieważ ich tam nikt nie chciał. Myślicie, ze tak wzrasta zaufanie slaskich ludzi do was? Myslicie, że oni was będą za to błogosławić? Nie mylcie się. Nie my robimy rewolucję, rewoltę, przewroty, ale wy swą żarłoczną, ekstremną polityką robicie ze spokojnych ludzi prawdziwych desperatów, gotowych użyc każdej broni dla obrony egzystencji własnych i swych rodzin.

Także pod względem narodowosciowego ucisku na Śląsku nie jest inaczej. Mówi się wprawdzie o słowianskiej duszy, słowiaňskiem braterstwie, a najwięcej Kramára Vencl mówią o słowianskiem pokrewienstwie, o słowianskiej miłosci, ale jezeli idzie o interesy polskiego ludu robotniczego lub rolnika na Śląsku, to panowie ich nie uwzględniają.

Szkolnictwo polskie prywatne na Śląsku, składające się z jednego gimnazjum, z 7 wydziałówek, 11 szkół ludowych, jest po macoszemu traktowane. Pan minister szkolnictwa, przyjaciel pana Chobota, dotad nie mógł żadnej z tych szkół upanstwowić lub większej subwencji dac. Szkolnictwo polskie na Śląsku utrzymuje się tylko dobrowolnemi datkami. Jest to skandał dla republiki, o której się mówi, że stoi na wysokim stopniu kulturalnym. Tutaj niema dwóch zdan o tem, że położenie ludu sląskiego pod względem kulturalno-narodowosciow em jest straszliwe i że to położenie zostało spowodowane przez cały system rzadowy oraz przez poszczególne szowinistyczne czynniki czeskosłowackie. Wskutek tego jest nie tylko zupełnie antypatyczny nastrój całego ludu śląskiego, ale coraz więcej rosnie rewolucyjne wrzenie wśród niego.

Místopředseda Zierhut (zvoní): Upozorňuji pana rečníka, že jeho řečnická lhůta již uplynula.

Posl. Śliwka (pokračuje): Zaraz skonczę. Co robią socjalisci polscy dla obrony interesów ludu sląskiego. Zamiast go bronić, zamiast łączyc się z robotnikami, czeskimi, niemieckimi i polskimi komunistami, poseł Chobot jako socjalista wita generała Góreckiego i Raczkiewicza, znanego zbira carskiego i całuje się z nimi. To oczywiście wywołuje oburzenie wsród ludu sląskiego. Rola socjał-faszystów polskich z Chobotem na czele jest rolą kata polskiego ludu, kata, który uchwala ustawy o wydalaniu przeciwpanstwowych elementów w tym wypadku komunistów a także tych, którzy nie mają żadnych inklinacyj komunistycznych panstwowobórczych, ale są Polakami.

Konczę. (Hlasy: Zaplať pán Bůh!) Nic nie szkodzi, cierpliwość jest pierwszym stopniem do nieba. Świadomie tę mowę przeciągnąłem, a to dlatego, że pan Klíma w "Českém slově" atakował nas komunistów, że nie potrafimy słowa przemówic ex tempore. Wiem, że do was mówic jest rzeczą daremną. Druga sprawa jest, że tutaj niema tych, którzy by mię chcieli słyszec, albowiem nie każdy rozumi po polsku. Ale wy wyprowokowaliście nas twierdzeniem, że nie umiemy mówić do rzeczy, konkretnie, do projektu ustawy. A teraz przekonaliście się, że nie my, ale wy będziecie w rozpaczy, że nas niniejszą ustawą nie odstraszycie, że wobec waszych zakusów, my komunisci mamy zawsze gotową idpowiedz i rewolucyjne stanowisko. Koncząc stwierdzam: Myślicie, że to jest koniec nasz? To jest początek konca waszej demokracji i was samych. Po was może przyjść jeszcze jakiś miedziany, "stríbrny" faszysta, jeżeli w ostatniej minucie nie cofniecie.

Zamach, który robicie na elementarne prawa ludu roboczego i jego zastępców, nas nie może zastraszyc. Pamiętajcie, że za jeden mandat poselski, który nam wezmiecie, postawimy 10 porządnych bolszewickich funkcj onarjuszy, za jedną zabraną dietę dostaniemy od robotników setki i tysiące zebranych groszy, że na wszystkie persekucje odpowiemy masową rewolucyjną robotą a na waszą krucjatę odpowiemy organisowaną systematyczną walką klasowa aż do zwycięstwa komunizmu, mobilizacją proletarjatu w jednolitem froncie, który za sprawę komunistyczną w koniecznem zwycięstwie położy kres wszelkim faszystowskim i socjał-faszystowskim zakusom. (Potlesk.)

7. Řeč posl. Hadka (viz str. 46 těsnopisecké zprávy):

Die Regierungskoalition legt in der Durchführung ihres Antrages auf Verschärfung und Fascisierung der Geschäftsordnung eine geradezu verdächtige Eile an den Tag. Als Begründung dafür haben wir heute vom Berichterstatter Dr. Stránský gehört, daß dadurch die Würde und das Ansehen des hohen Hauses, des čechoslovakischen Parlaments, erhöht werden soll. Es ist notwendig, daß wir uns einmal mit dem Ansehen und der Würde des hohen Hauses etwas befassen, insbesondere deshalb, weil die Regierungskoalition glaubt, daß dieses Ansehen von den kommunistischen Abgeordneten in der werktätigen Bevölkerung zu unrecht herabgesetzt werde.

Ich habe die Ehre, ungefähr etwas über drei Jahre diesem hohen Hause anzugehören. Ich war früher Metallarbeiter in einer Maschinenfabrik und war gewohnt, daß wir als Arbeiter in den Versammlungen zu den uns vorliegenden Problemen mit einer bestimmten Aufrichtigkeit, mit einer bestimmten Gründlichkeit, Stellung genommen haben, daß die Probleme vor dem breitesten Forum dieser Arbeiterschaft auseinandergesetzt und erledigt werden mußten. Ich war der bescheidenen Meinung - vielleicht habe ich in die ser Hinsicht zu viel Illusionen gehabt - daß dieselben Metho den, die wir in unseren Versammlungen als Arbeiter zur Anwendung gebracht haben, zumindest auch in diesem hohen Hause, in diesem Parlament zur Anwendung gebracht werden mußten. Ich habe leider in diesen 3 1/2 Jahren meiner sogenannten parlamentarischen Tätigkeit Folgendes erfahren müssen: wir haben gesehen, daß prinzipiell alle Anträge, die von unserer Seite eingebracht wurden, und mögen sie noch so berechtigt, noch so real begründet gewesen sein, restlos abgewiesen wurden. Andererseits müssen wir feststellen, daß jeder Regierungsantrag bedingungslos von diesem Hause angenommen werden muß. Wir haben das gesehen bei einigen Staatsvoranschlägen, die hier beraten worden sind. Wir haben die Ehre gehabt, jedes Jahr so ungefähr um den 1. Oktober herum in Form von 20 oder 22 Büchern den Staatsvoranschlag eingehändigt zu bekommen. Über diesen Staatsvoranschlag wurde nun durch 14 Tage oder durch 3 Wochen im Budgetausschuß verhan delt. Es haben dort 30 oder 40 oder 50 Abgeordnete der verschied ensten Parteien dazu Stellung genommen, und jeder, der dazu etwas zu sagen hatte, hat irgendeine Änderung beantragt, hat etwas geändert haben wollen, der eine wollte etwas herabgesetzt, der Zweite ein anderes Kapitel heraufgesetzt, der Dritte eine Streichung, der Vierte eine Ergänzung haben. Und nach drei bis vier Wochen ist der Voranschlag aus dem Budgetausschuß ins Plenum gekommen; und in diesem Plenum wird regelmäßig durch 10, 15 Sitzungen, die mitunter Dauercha rakter angenommen haben, neuerlich zu diesem Staatsvoranschlag Stellung genommen. Es sprechen hier von dieser Stelle aus 50 oder 100 Abgeordnete, die einen beschwören mit Engelszungen, die anderen bitten, die dritten fluchen und die vierten raisonieren über diesen Staatsvoranschlag. Nicht nur die Opposition, auch die Regierungsparteien, auch die Agrarier, die čechischen Nationalsozialisten und Sozialdemokraten und die deutschen Sozialdemokraten, alle, die hier zum Staatsvoranschlag Stellung nehmen, haben irgend etwas auszusetzen, und wollen irgend eine Änderung herbeiführen. Und wenn dann hundert Abgeordnete hier ihre Wünsche und Beschwerden zum Staatsvoranschlag zum Ausdruck gebracht haben, wird abgestimmt. Aber wie? So, daß der Staatsvoranschlag, ohne ein einziges I-Tüpfelchen zu ändern, ohne einen einzigen Beistrich und eine einzige Ziffer zu ändern, so angenommen wird, wie er in den 20 oder 22 Büchern den Abgeordneten zu Anfang des Monats Oktober ausgehändigt wurde. Das, was man beim Staatsvoranschlag sieht und bei diesem Jahr für Jahr gang und gäbe ist, ist bei allen übrigen Gesetzen so. Wir müssen feststellen, daß jedes Gesetz, das von der Regierung in Gestalt eines vládní návrh, eines Regierungsantrags, herunterkommt und dem Abgeordnetenhaus vorgelegt wird, vom Abgeordnetenhaus genau so genehmigt werden muß, wie es hier vorgelegt wird.

Wenn man den Mut hat, die Würde des hohen Hauses zu verteidigen, so muß man in erster Linie diese Methoden abstellen, die das Abgeordnetenhaus zur reinen Abstimmungsmaschine degradiert haben. Ich gebe mich in dieser Hinsicht keinen Illusionen hin, daß es anders und besser wird. Wir wissen, daß das Abgeordnetenhaus, die Regierungsmehrheit ja gar nichts anders kann. Aber wir wollen von dieser Tribüne aus feststellen, daß heute vom Berichterstatter hier eine Demogogie aufgezogen worden ist, indem er erklärt hat, daß man die Würde des hohen Hauses durch diese Änderung der Geschäftsordnung herbeiführen kann und muß. Ich habe vor einiger Zeit Gelegenheit gehabt, im Schnellzug von Prag nach Brünn ein Gespräch anzuhören, das zwischen einigen Regierungsabgeordneten geführt worden ist. Ich habe es nicht belauscht, ich war zufälligerweise in demselben Coupé und die Herrschaften haben mich sehr genau gekannt. Das Thema dieses Gespräches war die Einschätzung des kommunistisches Klubs. Die Herrschaften sind zu der Meinung gekommen, daß die Zusammensetzung des früheren kommunistischen Abgeordnetenklubs, der bis zum Jahre 1929 hier gesessen ist, etwas ganz anderes, repräsentativer gewesen ist, als der heutige Abgeordnetenklub. Sie waren der Meinung, daß die kommunistische Partei in ihrem Abgeordnetenklub einer gewissen Degenerierung unterworfen ist. Das Gespräch hat sich auf einem derart tiefen Niveau bewegt, daß ich es vermieden habe, einzugreifen. Das Niveau kann man ungefähr kennzeichnen durch die Behauptung, die kommunistische Partei, ihre Führung und ihr Abgeordnetenklub würden nur das tun, was ihnen direkt aus Moskau befohlen worden ist. Ich begebe mich nicht auf ein solches Niveau, ich diskutiere nicht auf diesem Standpunkt mit Leuten, die unserer Bewegung und der gesamten Arbeiterbewegung vollständig fremd gegenüberstehen. Aber ich möchte heute hier feststellen: mag sein, daß vom Gesichtspunkt unserer wohlgelahrten Herren Akademiker unser Abgeordnetenklub nicht nach ihrer Meinung zusammengesetzt ist, mag sein, daß diesem Abgeordnetenklub der Ludergeruch der Revolution anhaftet, mag sein, daß die Proletarier, die von den Arbeitermassen in unseren Abgeordnetenklub gewählt wurden, unserer Bourgeoisie nicht zu Gesichte stehen. Wir gehen das zu: aber wir haben die Auswahl unserer Kandidaten nicht von dem Gesichtspunkt aus vorgenommen, wie sie der Bourgeoisie zu Gesichte stehen, sondern wie sie den revolutionären Massen der Arbeiterschaft am besten entsprechen. Die Herrschaften zweifeln, daß die kommunistischen Abgeordneten in der Lage sind, ihren parlamentarischen Pflichten nachzukommen und befähigt sind, gesetzgeberische Arbeit zu leisten.

Nun ich glaube, man muß heute ganz klar feststellen, daß der letzte Arbeiter im Betrieb, der letzte Hilfsarbeiter und der letzte Straßenkehrer auf der Straße in der Lage ist, bessere Arbeit zu leisten, als sie hier von der Regierungskoalition bis jetzt geleistet worden ist. Gehen Sie hinaus nach Nordböhmen und sehen Sie sich das Massenelend an, in dem die Arbeiterklasse dort zugrunde geht. Die Wirtsch aftskrise steigt, die Arbeitslosigkeit nimmt zu, die Arbeiterkinder sind dem Hunger ausgeliefert. Der Bezirksarzt, also eine behördliche Instanz im Gablonzer Bezirk, mußte feststellen, daß bei der Untersuchung der Kinder der Gemeinde Albrechtsdorf, ob sie fähig sind, die Impfung auszuhalten, von 80 Kindern nur 2 als gesund befunden wurden und 78 Kinder nicht einmal geimpft werden können. Wir müssen feststellen, daß das Abgeordnetenhaus und das Parlament in dieser Richtung in der Beurteilung, wer fähig ist, Gesetze zu machen gegenüber der Arbeiterklasse bis jetzt keinen besonderen Ruf genießt, sondern im Gegenteil gerade infolge des Zustandes in dem sich das Abgeordnetenhaus befindet, gerade infolge seiner Impotenz auf dem Gebiete der Gesetzgebung im Interesse der Arbeiterschaft, die größte Herabwürdigung des Parlaments zu verzeichnen ist.

Ändern Sie diesen Zustand, schaffen Sie Ges etze und Maßnahmen, die im Interesse der werktätigen Bevölklkerung sind, treffen Sie Maßnahmen, daß in die Hungergebiete draußen Lebensmittel kommen und Arbeit geschaffen wird und dann brauchen Sie keine Angst haben, daß Ihr Parlament herabgewürdigt wird. Dann brauchen Sie um das Ansehen Ihres Parlaments willen keine Verschärfung der Geschäftsordnung herbeiführen.

Aber der Zweck der Verschärfung der Geschäftsordnung ist ja nicht der, um die Würde des hoheen Hauses zu erhöhen, sondern sie ist ja nur der erste Schritt in einer Kette von Maßnahmen, die man jetzt gegenüber der revolutionären Bewegung ergreifen muß, weil sich der Kapitalismus in der akuten Gefahr des Zusammenbruches befindet. Im Jahre 1918 hat der Kapitalismus aus dem letzten Loch gepfiffen, alle Kapitalisten in allen Staaten haben sich ins letzte Mauseloch verkrochen. Damals hat sich eine Partei gefunden, die die Macht, die die Kapitalisten im Straß engraben liegen ließen, wieder aufgehoben hat und solange gehalten hat, bis die Kapitalisten wieder imstande waren, diese Macht praktisch zu übernehmen. Das war die sozialdemokratische Partei. Heute befindet sich der Kapitalismus wieder in einer ähnlichen Situation, auch in der Čechoslovakei. Aber der Kapitalismus weiß, daß heute die Partei, die ihn im Jahre 1918 gerettet hat, nicht mehr in der Lage ist, ihm noch einmal diesen Liebensdienst zu erweisen, und deshalb muß er zu anderen Maßnahmen greifen, muß übergehen zu offenen brutalen fascistischen Maßnahmen. In Deutschland macht er das so, daß er offen den Vertreter der Fascisten, Hitler, zur Macht gerufen hat. In der Čechoslovakei, wo ihm diese breite Massenplattform der fascistischen Partei fehlt, verwendet er zu diesem Zwecke, neuerlich ausgerüstet mit Vollmachten, die jetzt beschlossen werden sollen, die sozialdemokratischen Parteien: die sozialdemokratische Partei im Dienste der Fascisierung, der Erhaltung des bankerotten kapitalistischen Systems. Das ist der Zweck der Änderung der Geschäftsordnung als ersten Gliedes zur weiteren Fascisierung dieses Staates.

Wir Kommunisten wissen diese Verhältnisse klar einzuschätzen. Wir Kommunisten, denen Sie jetzt versuchen, den Mund zu verbieten, werden umso lauter draußen in den Betrieben, Orten, Gemeinden und Städten, unter den Arbeitslosen und den Betriebsarbeitern und den Werktätigen der Mittelschichten unsere Stimme erheben und werden an Hand konkreter Tatsachen klar aufzeigen die Methoden des Faszismus der gegenwärtigen Regierungskoalition und die Arbeitsmethode des Parlamentes, und werden in der Lage sein, die breiten werktätigen Schichten in die antifszistische Front einzureihen zum Kampfe gegen dieses System, gegen den Faszismus und alle seine Abarten. Ich erinnere mich an ein Bild des großen Zeichners der französischen Revolution Honoré Daumier, der in glänzender Inspiration eine Karikatur auf das französische Parlament geschaffen hat, die er als den "gesetzgebenden Bauch" bezeichnet hat. In dieser Karikatur hat er mit geradezu prophetischer Voraussicht die bürgerlichen Parlamente in ganz Europa vorausgeahnt. In dieser Karikatur zeichnete er mit genialer Kunst das Gesicht der herrschenden Klassen, das in diesem Parlamente zum Audruck kommt. Ich glaube, daß das čechoslovakische Parlament die Zeichnung des großen französischen Revolutionärs nicht Lügen straft, daß man vielmehr auch das čechoslovakische Parlament in die Klassifizierung mit einreihen kann, die Honoré Daumier vorgenommen hat, und es wäre notwendig und sehr lehrreich, wenn man diese Zeichnung im vergrößerten Maßstabe hier in diesem Parlamente aufhängen würde, damit sich die bürgerlichen und sozialdemokratischen Abgeordneten in ihrem getreuen Spiegelbild sehen könnten. Daß das draußen geschehe, dafür werden wir Sorge tragen.

Es gibt keine Geschäftsordnung, die imstande wäre, uns das Wort zu verbieten. Genau so wenig wie Hitler in der Lage ist, genau so wenig wie die deutschen Faszisten in der Lage sind, den Kommunismus in Deutschland auszurotten, genau so wenig wird es in der Čechoslovakei möglich sein, uns in unserer Aufklärungsarbeit, in unserer Revolutionierungsarbeit hindern zu können. Eines Tages werden wir trotz Eurer Maßnahmen und faszistischen Methoden, die ihr gegen die revolutionäre Arbeiterklasse anwendet, das Wort Karl Marx' wahr machen, das er ausgesprochen hat, als er erklärte: "Hier Rhodus, hier tanze!" Wir werden tanzen auf dem Boden der Čechoslovakei, wir werden den Endkampf in der Čechoslovakei austragen, und Ihr, die bürgerliche Gesellschaftsordnung, werdet trotz Unterstützung durch die Sozialdemokratie zugrundegehen müssen, weil sie, bankerott, nicht mehr in der Lage ist, der arbeitenden Menschheit Brot und Arbeit zu garantieren. Am Ende dieser Gesellschaft wird die kommunistische Gesellschaftsordnung stehen, die heute bereits in Sowjetrußland siegreich aufgebaut wird, die der arbeitenden Menschheit allein ausreichendes Brot und Arbeit und ausreichende Existenz garantiert, die allein in der Lage ist, die werktätige Menschheit vor dem Untergange zu retten. (Potlesk komunistických poslanců.)

Souvisejici odkazy



Přihlásit/registrovat se do ISP